Poświat #9 Wyprawa badawcza

Alset, Joachim, Josh i Taya wybrali się do Gardenhaus ponownie… Nie obyło się bez spotkania po drodze i problemów technicznych. Znaleźli źródło anomalii, a także kolejnego opętanego. Nie wszyscy wyszli z tego cało…

Ocalali:

Joachim Mołotow – krasnolud – mechanik i elektryk z Ogrodu Rdzy. Poszukiwacz zapomnianej wiedzy i purysta technologiczny. Zbiera pieniądze, by wykupić się od gildii handlowej i móc korzystać z profitów gildii prochowej.

Taya – człowiek – Przewodniczka pochodząca z RADomia. Jej nową ambicją jest stanie się doświadczonym przepatrywaczem i zyskanie sławy weterana pustkowi. W wolnym czasie kolekcjonuje wszystko co znajdzie na wyprawach i inwestuje w otworzenie własnego biznesu.

Josh Horne- krasnolud, karawaniarz z okolic Zankaraz. Ubrany w stylu dzikiego zachodu z dwoma rewolwerami, kowbojskim kapeluszem i metalową protezą nogi. Bezwzględnie uparty negocjator znany z przekonywania dobitnymi argumentami, często posuwającymi się do zastraszania. Szuka swojego miejsca po tym jak stracił poprzednią robotę.

Poranek w garażu drużyny

Bladym świtem bohaterów obudziło pukanie do drzwi. W wejściu stał młody chłopak, na oko 13-letni, który oznajmił im, że wczoraj (całkowicie przypadkiem) widział, że gdy bohaterów nie było w garażu to kręcił się tu jakiś człowiek, który majstrował coś przy zamku i wszedł do środka na jakieś 15 minut, a potem szybko wyszedł. W podzięce za czujność chłopak dostał 5 naboi i obietnice kolejnych jeśli coś jeszcze widział, a drużyna zaczęła skrupulatne przeszukanie garażu.

Problem znalazł Joachim. Obie przednie opony auta zostały przebite nożem. Dętki nadawały się do wyrzucenia, a same opony wymagały naprawy. Gildia olejna mogła pomóc, ale to kosztuje, a drużyna miała problemy finansowe. Joachim postanowił się wybrać do nich i może spróbować załatwić to powołując się na krasnoludzką pomoc wzajemną, ale zanim tam poszedł…

Taya zawołała towarzyszy do kącika Any, gdyż odkryła coś niepokojącego. Taya trzymała w ręku mała laleczkę, która należała do Any i którą ta trzymała jak skarb. Laleczka była dosyć dokładnym przedstawieniem postaci Tayi, ale ubrania przypominały te w których Taya do miasta trafiła, a nie te które miała teraz na sobie (w międzyczasie wymieniała strój). Joachim, który posiada ogromną wiedzę na różne tematy szybko odgadł, że to laleczka voodoo. Nie mogli odgadnąć skąd Ana ją ma, a dopóki jest w śpiączce w szpitalu to nie mogą jej nawet zapytać. Żaden z bohaterów nie znał się na magii szamańskiej, więc po krótkiej dyskusji postanowili ją ukryć. Zapakowali ją do metalowej puszki i schowali w zagłębieniu w ścianie.

Joachim odkręcił przebite koła z auta i wybrał się z nimi do gildii olejnej. W wiecznie pracującym warsztacie gildyjnym znalazł kierownika warsztatu, który zajmował się właśnie niedziałającym podnośnikiem. Cena za naprawę opon przerosła oczekiwania Joachima, ale zaproponował, że w zamian za zniżkę może zająć się naprawą trefnej maszyny. Czas to pieniądz, a zanim zjawi się inżynier do naprawy to może minąć trochę czasu. W czasie gdy kierownik poszedł przekazać koła do naprawy Joachim zabrał się do roboty. Po 30 minutach krasnolud calutki umorusany w oleju i brudzie zgłosił się z powrotem do kierownika informując o wykonaniu zadania. W zamian za pomoc Joachim zapłacił niewielką kwotę i otrzymał swoje opony po naprawie. W drodze powrotnej zaszedł przez targ, by kupić nowe ubranie robocze. W nowym wdzianku krasnolud wrócił do garażu.

Gdy tylko wszedł do środka, w progu zjawił się zdyszany Alset. Krasnolud-inżynier niósł 3 spore torby, plecak i dziwny hełm z okularem powiększającym. Potykał się o wielkie i ciężkie torby i przepraszał za spóźnienie, ale zatrzymały go sprawy techniczne. Razem posprawdzali wszystko, zapakowali sprzęt i wyjechali do Gardenhaus.

W mieście zrobiło się tłoczno odkąd Zankaraz zmniejszyło ilość patroli w terenie. Wielu uchodźców przybyło w poszukiwaniu schronienia przed rosnącymi niebezpieczeństwami pustkowi. Samochód mknął przez szosę, a drużyna rozprawiała o tym czego można się spodziewać na miejscu. Tym razem to nie była prosta i spokojna droga. Gdy zjechali z głównej drogi w stronę osady to nie wiadomo skąd, wyjechały trzy motocykle z uzbrojonymi ludźmi i szybko zrównali się z jadącym samochodem drużyny. Na dwóch z nich jechali po dwóch bandytów, a trzeci, który ustawił się bezpośrednio za samochodem miał zainstalowane działko wycelowane wprost na siedzących na pace Josha i Alseta. Jeden z motocyklistów dał znać Joachimowi, by ten się zatrzymał lecz krasnolud w odpowiedzi podniósł osłony kabiny i postanowił ich staranować .

Najszybciej zareagowała Taya, odbezpieczyła granat i odpowiednio wyczekując rzuciła pod koła bandytów. Bardzo fartownie granat wybuchł wprost pod pojazdem raniąc obu jadących i uszkadzając lekko silnik. Ranny kierowca podjechał na tyle blisko samochodu drużyny, by drugi z bandytów, człowiek w masce hokejowej i z pałką z gwoździami w ręce, mógł przeskoczyć. Po przeciwnej stronie drugi z motocyklów podjechał i kierowca zaatakował łańcuchem tylne koło pojazdu. Dętka pękła i momentalnie straciła ciśnienie, ale cios nie rozerwał jej całkowicie. Josh postrzelił do napastnika z pałką, ale zaraz został ranny od strzału działka z trzeciej maszyny wroga. Rozrzut działka objął także owego bandytę na pace, który z szoku od poniesionych rab spadł z pędzącego wozu.

Do walki aktywnie włączył się Joachim manewrując samochodem tak, by taranować napastników, ale uszkodzone koło ograniczało jego możliwości. Ukryty na pace Alset za namową Tayi wyciągnął z pakunków kolczatkę i zrzucił ją utrudniając przeciwnikom jazdę. Jednak po chwili wymiany ognia bandyci zwolnili i zaniechali pościgu. Zawrócili, by pozbierać swojego towarzysza i odjechali na zachód. Joachim ciągnięty zemstą za zniszczone koło chciał ich jeszcze gonić, ale nie miał wystarczającej mocy silnika i został w tyle.

Czas na postój. Bohaterowie ocenili straty, z pośród których największym problemem było dziurawe koło. Joachim wyciągnął z zakamarków pamięci wszystko co wiedział o wulkanizacji i spróbował połatać gumę domowym sposobem. Dziurę udało się zlikwidować, ale opona była mocno osłabiona. Zebrali się szybko w stronę wioski, by nie tracić więcej czasu.

Gardenhaus trochę się zmieniło od ich ostatniej wizyty. Szalejąca i falująca trawa opadła, a wręcz zwiędła i jedynie niewielkie kępki zdawały się jeszcze ruszać na wietrze. Budynki wyglądały ponuro, część się zawaliła, a w okolicach szklarni ziała wypalona ziemia. W szklarni wszelkie rośliny obumarły, a maszyna rolnicza została wymontowana. Alset natychmiast przystąpił do badań rozkładając swoje urządzenia i radary. Sygnał radiowy był całkowicie zdeformowany i bezużyteczny. Wiele urządzeń podawało abstrakcyjne odczyty. Pobrał próbki gleby i roślin. Wokół było bardzo cicho…

Wyciągając kolejne urządzenie Alset powiedział drużynie, że ma odczyty kierunkowe, prowadzące lekko na północ. Postanowili to sprawdzić jadąc autem. Zaraz za wioską było niewielkie wzniesienie, a za nim płaska przestrzeń pokryta dziesiątkami owalnych kamieni i szczelina na środku polany. Od szczeliny odchodził pas wysokiej trawy, który po kilku metrach wzrastał do wysokości 2 metrów tworząc zielony, falujący mur. Josh zaniepokojony sytuacją nie chciał jechać dalej i wysiadł. Reszta ruszyła do przodu.

Gdy podjechali bliżej to kilka kamieni się przykleiło do karoserii auta. Powietrze w tym miejscu było bardzo gęste i pełne drobinek kurzu. Taya założyła maskę gazową. Podjechali bardzo blisko szczeliny i spostrzegli bardzo głębokie pęknięcie ziemi, a kilka metrów niżej leżał lekko świecący ogromny głaz. Alset pobrał próbki i wywnioskował, że ten kamień może być przyczyną anomalii i trzeba go jakoś zabezpieczyć. Nagle w bohaterów uderzyła fala psioniczna, a urządzenie Alseta zaczęło piszczeć o wartości krytycznej. Postanowili zakopać dziurę i szybko wzięli się do roboty. Po chwili zmęczeni, z potwornym bólem głowy udało im się przykryć szczelinę warstwą ziemi. Piszczenie urządzenia ustało, a ucisk na głowę zelżał. Czym prędzej się zabrali z tego miejsca i zawrócili do wioski. Josh został, bo chciał obserwować co się będzie działo z murem zieleni.

Reszta zajechała z powrotem do wioski, gdzie odkryli, że wszystkie budynki zamieniły się w gruzy. Budynki się posypały jak domki z kart i nawet ze szklarni niewiele zostało. Postanowili rozpocząć przeszukanie, by znaleźć coś przydatnego. Josh w tym czasie zauważył, że coś się działo przy szczelinie. Nad nią zebrało się ogromne stado ptaków, a z wysokiej trawy wypadło kilka niewielkich zwierzątek. Josh zainteresował je odrobiną pożywienia, ale zaraz potem wyszło ich więcej i krasnolud zaczął się wycofywać, a po chwili pojawiły się 3 ogromne psy i z zielonego muru wyszedł mężczyzna. Josh zaczął uciekać w stronę wioski, a wszystkie zwierzęta ruszyły za nim.

W wiosce plądrowanie przyniosło wymierne korzyści. Każdy znalazł jakiś drobiazg dla siebie. Wesołe plądrowanie przerwał widok biegnącego Josha i dziesiątki różnorakich zwierząt, które zaczęły go otaczać z obu stron. Natychmiast wszyscy skończyli w stronę samochodu. Odpalili silnik i, gdy tylko Josh wskoczył na pakę auta ruszyli z kopyta. Zostali zaatakowani przez chmarę ptaków. Dzioby i pazury mocno dały się we znaki, ale Josh miał inny problem. Jeden z wilczurów wpadł za nim na pakę auta i zaczął szarpać go za nogawkę. Uratował go Alset uderzając zwierzę pałką elektryczną. Pies spadł z bagażnika, ale nie zaczął biec za samochodem. Ptaki odpuściły atak i rozproszyły się, a bohaterowie dostrzegli, że stado się rozbiegło w różne strony i na ziemi na skraju wioski leży człowiek…

Podjechali blisko i dopadli do leżącego. Był to ten sam starszy człowiek, który ukrywał się w budce z narzędziami, gdy przybyli tu po raz pierwszy. Był przeraźliwie biały, cały się trząsł i majaczył. Postanowili go zabrać ze sobą, ale na wszelki wypadek związali. Gdy wrócili do wozu i emocje opadły Josh natychmiast położył się i usnął z wycieczenia. Skierowali się do miasta i bez kolejnych problemów wrócili do garażu. Zdali raport do kwatermistrza, a człowieka oddali do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później…

Spostrzeżenia spamiętywacza

Śpiączka Any – nie trudno odgadnąć, że pobyt Any w szpitalu przedłużył się z powodu nieobecności graczki na sesji. Graczka dotarła na koniec spotkania, więc pojawiła się tylko w ostatniej scenie. Fabularnie wszystko się zgadzało, szczególnie że Ana najgorzej ze wszystkich przeżyła atak gazowy na bazę bohaterów.

Atak bandytów – odkąd Zankaraz po dotkliwych stratach zawiesiło interwencje wojskowe poza miastem, tereny podległe miastu stały się mniej bezpieczne. Okazję wykorzystała grupa jeźdźców ze Styxu z frakcji „Lunatyków”. Jedna z tych grup zaatakowała bohaterów licząc na prosty łup, ale zaciekła obrona drużyny spowodowała, że bandyci dopuścili. Pozbycie się ich jest w interesie drużyny, ale przyjdzie na to czas…

Gardenhaus – po ostatniej wizycie w wiosce bohaterowie zdali raport z wydarzeń do kwatermistrza. Celem tamtej misji było dowiedzenie się co wygoniło mieszkańców z osady i czy drogocenny sprzęt rolniczy, który jest własnością miasta, może być zabezpieczony i wywieziony. Historię tej wyprawy możecie przeczytać we wpisie: https://idepozbroje.wordpress.com/2018/09/29/poswiat-6-tam-i-z-powrotem/
Po tym wydarzeniu Zankaraz wysłało oddział inżynierów, który rozmontował maszyny i przywiózł je z powrotem do miasta. W czasie akcji zostali zaatakowani przez opętanego, którego widzieli bohaterowie. Nie obyło się bez ofiar i strat w sprzęcie.

Szczelina – Miejsce to było źródłem anomalii ze względu odłamek księżyca (apokalipsa z Afterglow zaczęła się od wielkiej wojny, w wyniku której został zniszczony księżyc, a jego odłamki spadły i zniszczyły ziemię), który z sporym opóźnieniem spadł z orbity i wbił się w ziemię. Towarzyszyły temu dziwne zjawiska takie jak deszcz meteorytów, masowe fale psioniczne i zakrzywienie rzeczywistości, które wytworzyło anomalię. Wszystko to było opisane we wcześniejszych plotkach, które drużyna otrzymywała. Samo miejsce oddziaływało fizycznie i psychicznie na bohaterów, co skutkowało punktami skażenia i traumy.

Człowiek z hordą zwierząt – Po śmierci poprzedniego opętanego przez anomalię moc księżyca przeskoczyła na inną ofiarę. Padło na staruszka ukrywającego się w wiosce, a ze względu na specyficzność ofiary anomalia przybrała zupełnie inny charakter. Opętany staruszek zdobył zdolności psioniczne pozwalające my przejąć kontrole nad umysłami zwierząt i stworzył hordę z którą wyruszył zemścić się za atak na jego domenę. Zankaraz było za daleko, ale wyruszył on do najbliżej osady i w drodze zwrócili, gdy wyczuł kogoś blisko źródła anomalii. Motyw został zapożyczony z książki z uniwersum metro 2033, co zostało zauważone przez jednego z graczy 😀

Następny odcinek:
https://idepozbroje.wordpress.com/2018/11/10/poswiat-10-pyl-pyl-pyl/

Chcesz więcej historii z Poświata? Zacznij od: https://idepozbroje.wordpress.com/2018/08/11/poswiat1-w-poszukiwaniu-przeszlosci/

Nasz moduł na którym opieramy główną kampanię Sandboxa: https://idepozbroje.wordpress.com/2018/08/04/poswiat-0-afterglow-we-wczesnym-stadium-wstep-do-sandboxa/

Reklamy

Jedna myśl na temat “Poświat #9 Wyprawa badawcza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s