Dzienniki #3 Historia Ralfa Delfholta Verenczyka

Dziś przedstawiam wam historię wprowadzającą dla nowej postaci wśród bohaterów przygód. Ralf Delfholt uda się do miasta zwanego Okiem Lasu, czyli do Talabekheimu w poszukiwaniu swojego kolejnego celu na liście poszukiwanych.
de685e8df30beae0514ee3b2e65357f0.jpg

Wysoki i szczupły jegomość, z krótką brodą i spokojnym spojrzeniem człowieka, który widział w życiu wiele tanich karczm i zajazdów.
Ubrany w brązową kurtę oraz szarozielony płaszcz z kapturem, nosi torbę na ramieniu i toporek przy pasie.
Ralf pochodzi z niewielkiej averlandzkiej wioski o nazwie Kroppenleben. Jego rodzice zajmowali się rybołówstwem i dziś ich najstarszy syn pewnie też, by się tym trudnił, gdyby nie pewna niecodzienna przygoda wiele lat temu.

Młody Ralf miał zamiłowania do wycieczek krajobrazowych. Co prawda starał się nie oddalać od wioski na tyle, by nie móc wrócić przed zmrokiem, ale nie raz i dwa zdarzyło mu się koczować poza domem. Pewnego dnia, chłopak miał wtedy blisko 12 lat, oddalając się od wioski natrafił w pobliskim lesie na obozowisko ukryte poza głównym traktem. Napędzany ciekawością i zachęcony pozornym brakiem osób trzecich postanowił podejść, by przyjrzeć się obozowi. Zdążył tylko zobaczyć mundury wojskowe z zerwanymi emblematami przynależności żołnierzy do jednostki. Pech chciał, że czuwający w cieniu bandyta zauważył go i z zaskoczenia pochwycił.

Związany i zakneblowany musiał czekać do wieczora, aż cała grupa pięciu dezerterów zebrała się w obozie. Jego obecność i fakt, że odkrył ich kryjówkę wywołała nie małą kłótnie wśród bandytów. Z jakiegoś powodu postanowili go nie zabijać, a jedynie przetrzymać na kilka dni drogi, by wypuścić gdy będą już daleko od Kroppenleben. Następnego dnia banici zwinęli obóz, a Ralfa związanego zarzucili na jednego z wolnych koni.

Dwa dni później, gdy byli już dosyć daleko od wioski Ralfa, nadeszła najważniejsza noc w jego życiu. Gdy słońce już dawno zniknęło na horyzoncie, a porywacze siedzieli przy ognisku zapijając zmęczenie chłopak leżał związany na ziemi. Obtarcia na nadgarstkach i kostkach skutecznie zniechęcały go do ruszania się czy prób ucieczki. Sen na twardej ziemi był jedyną formą odpoczynku.

W jednej chwili usłyszał urwany głos jednego z bandytów. To był ten, który go złapał. Teraz sam trzymał się za gardło. Z pomiędzy jego dłoni wystawał bełt. Reszta bandytów patrzyła na towarzysza w przerażeniu. Wtem z drzew za nimi wypadł człowiek z mieczem w prawej ręce i małą tarczą w drugiej. Dopadł do pierwszego, siedzącego banity i przyłożył mu rękojeścią. Bandyta bez czucia padł na ziemię, a kolejnych dwóch zerwało się wyciągając broń. Zawrzała walka, ale przybysz był dla nich za szybki i już chwilę potem pokonał przeciwników. Bandyta z bełtem w szyi jeszcze rzęził na ziemi. Człowiek dobił nieszczęśnika ciosem w serce. Reszta była żywa, a po chwili związana tak samo jak Ralf. Jeden z nich miał czerwoną, rozciętą koszulę, a inny krwawił z rany po obciętym uchu.

Całe wydarzenie trwało może 7 minut, a w następnej człowiek, który okazał się dosyć wysokim mężczyzną w wieku ojca Ralfa podszedł także do chłopaka. Zapewnił o dobrych zamiarach i przedstawił się jako Jango Schrener „Fett”, łowca głów. Rozciął więzy chłopaka i pomógł mu wstać. Potem dał trochę zupy, którą gotowali bandyci i wypytał go o wszystko co było związane z tą bandą. Ralf był w szoku po tym co widział, ale opowiedział Jangowi całą historię. Potem łowca odszedł na chwilę w las i przyprowadził konia. Przeszukał rzeczy dezerterów zabierając co cenniejszy dobytek. Rzucił chłopakowi sakiewkę tego martwego. W środku było 6 srebrnych szylingów, czyli więcej niż Ralf kiedykolwiek widział dotychczas. Tej nocy spali na posłaniach przyniesionych przez łowcę, przy ognisku banitów, którzy cicho jęczeli przywiązani do drzewa.

Rano Jango wykopał płytki grób dla martwego i przykrył kamieniami. Bandytów przywiązał do konia i ruszyli w drogę powrotną. Gdy dotarli do Kroppenleben Ralf poprosił, by Jango wziął go na czeladnika i uczył zawodu…. co zostało wyśmiane przez doświadczonego łowcę głów.

Ralf wrócił do domu, gdzie dostał ostrą burę od ojca, ale w głowie chłopca już snuł się nowy plan. Monety, które dostał od Janga zachował, a w ciągu kolejnych 5 lat udało mu się oszczędzić jeszcze 4 srebrne szylingi co razem dawało pół złotej korony. Ten majątek to miał być jego start na nowe życie.

Gdy osiągnął 17 lat, pożegnał rodziców i trzech braci i wyruszył w świat szukając okazji, by zostać łowcą nagród. Dotarł do wielkiego miasta Nuln, gdzie postanowił zatrudnić się w jednej z tańszych spelun. Tam zbierał informacje i pieniądze.

Rok zajęło mu wyszukanie dogodnej sytuacji. Od zaprzyjaźnionego posłańca dowiedział się, że pewna łowczyni nagród, elfka imieniem Jasemari szuka nowych ludzi do jej ekipy po tym, jak poprzednia została ukruszona przez trudne zadanie.
Ze względu na sytuację nie narzekała, że ma do czynienia z nowicjuszem, a więc Ralf już w wieku 18 lat został członkiem bandy łowców nagród. W drużynie z wesołkowatym krasnoludzkim strzelcem Sim Hay oraz potężnym człowiekiem o dźwięcznym imieniu Baltazar. Podróżowali po wielu miastach Imperium wypełniając lepiej lub gorzej płatne zlecenia.
Nic nie trwa wiecznie, a na pewno nie, gdy w grę wchodzą duże pieniądze. Po wypłacie z jednej z bardziej dochodowych robót drużyna zatrzymała się w karczmie by uczcić zarobek. Zabawa trwała w najlepsze do czasu gdy okazało się, że Baltazar gdzieś wyszedł i długo nie wracał. Gdy Ralf poszedł to sprawdzić okazało się, że nie tylko Balt zniknął, ale także wyparowały ich mieszki oraz większość wartościowego sprzętu. Jasemari wkurzona chciała natychmiast ruszyć w pościg, lecz w tym momencie do karczmy wparowała straż ogłaszając, że Jasemari oraz Ralf są aresztowani za morderstwo jakiegoś strażnika. Na nic zdały się tłumaczenia i krzyki. Oboje zostali skuci i wtrąceni do lochu.

Po kilku dniach okazało się, że to była pomyłka na podstawie anonimowego donosu. Pieniądze przepadły, sprzęt także. Baltazar razem z nimi, a krasnolud… prawdopodobnie też. Pieniądze okazały się ważniejsze…

Jasemari miała przyjaciela w Altdorfie, który pomógłby jej podnieść się z kryzysu, ale dla dwojga nie było możliwości, więc drużyna się rozpadła, a Ralf zaczął od zera.
Pierwsze samodzielne zlecenie to było zadanie od szczerbatego karczmarza, który miał problem ze stałym bywalcem. Potem byli pomniejsi dłużnicy, złodzieje czy kanciarze. Jasemari miała jedną zasadę: Rób swoje dobrze i zawsze dotrzymuj słowa, a zlecenia same przyjdą. Zawsze byli to przestępcy, bo miarą dobrej pracy jest to czy można z jej pomocą naprawić świat, który jest pełen morderców, dezerterów, kultystów i innego tałatajstwa. Tak mówiła… ale to dobra dewiza.

Fortuna jak nie przychodziła tak nie przychodzi, a Ralf zwany Vereńczykiem nigdy nie trzyma dużych pieniędzy, bo to przynosi tylko kłopoty.

„- Verenczyk?
– Tak na niego mówią. Podobno jest sprawiedliwy jak sama Verena. Zawsze zapamiętuje każdy szczegół umowy, a potem wykonuje go co do joty. Uważaj, bo Cię wykiwa na twoich warunkach. Nigdy nie złamał umowy, a gdy coś poszło nie tak to zawsze o tym mówił Sakiewkom… to znaczy zleceniodawcom. Taka jego mać. Jak kogoś szukasz to On Ci go znajdzie….. o ile masz pieniądze i informacje.

– Co o nim wiesz?

– Z nim coś jest nie tak. Potrafi być miły i pogodny jakbyś znał go od dawna, a następnego dnia nie odezwie się słowem. Trzeci tydzień już tu siedzi, a dopiero teraz poprosił o wywieszenie ogłoszenia. Często przesiaduje w karczmie, ale potrafi zniknąć na kilka dni, a nawet jak jest to potrafi siedzieć sam z butelczyną wina. Przedwczoraj postawił kolejkę ekipie murarzy i siedzieli do rana, a dziś? Sam go spytaj

pobrane — kopia.jpg

„Ralf zwanym „Verenczykiem” zatrudni na czas nieokreślony postawnego wojownika do ochrony i pomocy w pewnym zadaniu natury niekryminalnej. Potrzebuje także osoby znającej niejako naturę półświatka, gdyż i taka wiedza się przyda. Płatne po zleceniu”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s