W Krainie Trzech Księstw #4,5 – Mały krok… jak najdalej od miasta

Była bitwa o Boden, była bitwa o Vitrolle, ale w międzyczasie miało miejsce kilka wydarzeń, które są ważne dla wyjaśnienia przyszłych motywów postaci i rozwoju fabuły. Czyli o ucieczce Hiacynty z Boden oraz o znajomościach pewnych postaci w księstwach.

Bohaterka:
Hiacynta Grzechotek – Alchemik- Niziołek z krainy zgromadzenia. Po naukach na uniwersytecie w Altdorfie została medykiem i zaczęła eksperymentować z nowymi miksturami i truciznami. Pełni rolę zaplecza medycznego i alchemicznego wyprawy. Poprzednie profesje: Żak, medyk

Dzień 8 – Miasteczko Boden – Księstwo Fatandiry – Po bitwie
Mutanci, czary, chaos…. tego było za wiele… nie było szans na wygraną. Jedyne co pozostało to ukrycie się i przeczekanie…
W czasie bitwy Hiacynta niewiele mogła zrobić. Kultyści okazali się zbyt trudnym przeciwnikiem, by mały niziołek mógł czymś in zagrozić. Proca i sztylet to nie broń do walki z mutantami o metalowej skórze, wielkich szczypcach czy ogromnych rozmiarach. Czarnoksięska magia przerasta możliwości zwykłego człowieka czy niziołka. Cysia niewiele widziała ze swojej pozycji. Jej zadaniem było wspomóc w walce towarzyszy umiejętnościami, medycznymi lub być posłańcem na polu bitwy, ale gdy dotarł do niej potężny głos wrogiego czarnoksiężnika to jej serce wypełniło się grozą.
Musiała uciec i ukryć się by zachować życie. Gdy kultyści pokonali bramy miasta i ostatni obrońcy już padali bez przytomności mały niziołek wszedł do jednej z pustych chat w mieście i schowała się za jakimiś skrzynkami w rogu pomieszczenia.
Gdy walka dobiegła końca donośny głos znowu rozbrzmiał. Zaprosił wszystkich mieszkańców na plac główny. Cysia ze swojej kryjówki, a raczej z dziury w ścianie chaty, widziała część placu i jedną z głównych ulic w mieście. Przez tą drogę przechodziły patrole kultystów i grupy ludzi z miasteczka. Zauważyła też jak nieśli jej towarzyszy oraz kilku strażników w stronę bramy. Gdy na placu zebrał się tłum głos znowu przemówił.
Przedstawił się jako Ernest i powiedział, że jest przywódcą grupy, która wyzwoliła właśnie Boden spod dyktatury księżnej Fatandiry.
” Pojmaliśmy waszych oprawców i czeka ich osąd za zbrodnie przeciwko mieszkańcom tego miasta. Od teraz jest to wolne miasto Boden, które nie musi płacić haraczu zbrojnym Fatandiry. Wszystkich was zapraszam na ucztę wolności w Vitrolle. Będziemy świętować pierwsze zwycięstwo na drodze do wyzwolenia ludu księstw spod dyktatu książąt. Każdy kto chce się przyłączyć do naszej kampanii niech zabierze swoje rzeczy i pójdzie z nami do Vitrolle. Reszta może zostać w swoich domach i spokojnie odpocząć od okropieństw jakie spotykały was do tej pory.”
Cysia nie wierzyła w ani jedno jego słowo. Nie zamierzała wychodzić z ukrycia i postanowiła przeczekać. Po przemowie Ernesta kultyści zebrali się przy placu i pakowali wozy do wymarszu. Na ich własnym wozie leżało wielu związanych i zakneblowanych obrońców. Prowadzili oni też ich konie i kuce, a trzech z nich siłowało się z uwiązaniem Puszka, kozła bojowego Broka. Dopiero gdy pomógł im ogromny, prawie 3 metrowy, olbrzym to udało im się związać i zakuć kozła w łańcuchy. Po niecałej godzinie wyruszyli na drogę w stronę Vitrolle.
Dochodziła północ, a w mieście panowała całkowita cisza. Przy bramie zostało kilku kultystów, których zostawił na straży ich przywódca. To był odpowiedni moment na ucieczkę. Cysia pamiętała, że w mieście jest ukryte wyjście za palisadę. Wiedziała, że znajduje się przy północnej wieżyczce, ale nigdy tam nie była i nie wiedziała jak wygląda.
Ostrożnie wyjrzała z chaty, w której się ukryła. Na szczęście było pusto. Znalazła stary czarny płaszcz, który szybko przycięła, by nie szurał po ziemi. Wyszła z ukrycia i skierowała się w stronę północnej palisady. Po drodze widziała kilka postaci, które widziały ją (lub nie) z okien swoich domów. Nikogo nie spotkała, aż do końca uliczki. 1/3 drogi już była za nią. Znalazła się przy chacie Jakuba, miejscowego zielarza. Spróbowała się do niego dostać, ale drzwi były zamknięte. Przeszła obok w stronę oddalonej wieżyczki.
Gdy była w połowie drogi usłyszała krzyki od strony centrum miasta. Hałas szybko rozniósł się jeszcze z kilku innych miejsc, a chwilę potem zobaczyła łunę ognia nad karczmą, w której sypiali. Wyjrzała za róg ulicy. Przy pierwszych domach z rzędu budynków kultyści wchodzili do kolejnych domów i wywlekali ludzi, wiązali i kneblowali ich, a potem rzucali na plac jak worki zboża. Dom po domu grupa napastników zbierała coraz większy stos pojmanych ludzi. Jeden z nich wziął też pochodnię i podpalił dach pierwszej z chałup przy ulicy. Ogień szybko rozniósł się po kolejnych strzechach i po chwili w mieście płonęło już kilka kolejnych domów.
Przerażona tym widokiem Cysia ukryła się za ścianą budynku i panicznie szukała drogi ucieczki. Do ukrytego wyjścia jeszcze daleko i ryzyko złapania było duże. Zobaczyła jedną z bliższych wieżyczek przy palisadzie. To nie była ta, której szukała, ale teraz miała inny plan. Szybko wbiegła na sam szczyt i spojrzała na ziemię po drugiej stronie palisady. Wysoko. Wybór: ogień i kultyści vs upadek z wysokości był prosty. Na szczęście udało jej się zręcznie przeskoczyć i bez większych obrażeń wylądować. Teraz bieg przez pole pod miastem do najbliższych pagórków. Dobiegła. Ukryła się za najbliższym większym kamieniem i odetchnęła z ulgą. Za nią miasto zaczęło już płonąć, a kultyści pokazali prawdziwą twarz. – „Niech Sigmar ma ich w swojej pieczy”.
Trasa ucieczki Hiacynty

31958032_2066136010067797_101532086279602176_n1.jpg
Po chwili dostrzegła, że nie jest tu sama. Kilkanaście metrów dalej spostrzegła kilka postaci ukrytych za pagórkiem. Nie widzieli jej. Rozmawiali o czymś podniesionym szeptem, ale Cysia bała się podejść, by usłyszeć o czym. Nieznajomi podzielili się na dwie grupy i jedna z nich, około 6 osób, pobiegło w stronę palisady miasteczka zaraz zniknęli pod nią. Minęło nie więcej niż 10 min, a z tego samego miejsca wyłoniła się inna grupa. Około 15 osób biegło z powrotem za pagórki i dołączyli do reszty. Kolejne 5 min i kolejna grupa o podobnej wielkości. Wyłoniła się też trzecia grupa, ale tym razem pojawił się problem. Na wieżyczce nad palisadą wszedł jeden z kultystów i zauważył uciekinierów. Wzniósł okrzyk i zaraz obok niego stanęło dwóch kolejnych. Trzecia grupa biegła już przez pole, ale za nią biegła już dwójka mutantów z Vitrolle.
W tym momencie wydarzyło się coś dziwnego. Cysi przez chwilę zakręciło się w głowie i straciła z oczu grupę uciekających ludzi. Po chwili udało jej się skoncentrować i ujrzała ich już trochę dalej, ale kultyści, którzy ich gonili zatrzymali się i zdezorientowani zaczęli przeszukiwać wysoką trawę na polu. Ludzie dobiegli do reszty, a potem wszyscy oni oddalili się w głąb pagórków poza zasięg wzroku. Cysia postanowiła ich śledzić i czołgając się przesunęła się w stronę miejsca gdzie przed chwilą widziała nieznajomych. Gdy znalazła się już za pagórkiem, a ludzi nigdzie nie było postanowiła wstać i się rozejrzeć. Nie zdążyła. Silna dłoń podniosła małe ciało niziołki ponad ziemię, a ona zobaczyła twarz człowieka w szarym płaszczu. Jego gest uciszył jej protesty. Zabrał ją kilka metrów dalej i dołączyli do ukrytej dalej grupy około 40 ludzi.
Podszedł do niej inny, starszy mężczyzna i wypytał ją skąd jest i co tu robi. Gdy usłyszał, że uciekła z miasta to przedstawił się jej. Nazwał się Wieszczem i on wraz z jego ludźmi przybyli pomóc mieszkańcom Boden. Udało się uratować ponad 30 osób, ale kultyści ich dostrzegli i musieli uciekać. Zamierzał zabrać ludzi do Fatanbadu, stolicy księstwa. To samo zaproponował także Cysi, ale odmówiła. Powiedział jej też, że armia Fatandiry jest już w drodze i niedługo powinna pojawić się odsiecz dla miasta. Pokazał jej drogę przez którą będą jechać i polecił czekać na wojsko. Podarował jej także amulet, który może jej pomóc w przyszłości. Amulet tworzył sferę ciszy wokół posiadacza. Pomaga to w skradaniu, ale i umożliwia rozmowę incognito nawet w towarzystwie. Wieszcz i uciekinierzy udali się polnymi ścieżkami w stronę stolicy.
Cysia czekała i faktycznie po jakimś czasie przybyli jeźdźcy z Fatanbadu. Łącznie około 30 zbrojnych. Udało jej się porozmawiać z Fatandirą i opowiedziała jej o tym co się stało w Boden. Postanowili zaatakować kultystów w mieście jak najszybciej. Brama została zniszczona w czasie bitwy, więc powinno pójść łatwo. Tak też zrobili. Cysia pozostała na zewnątrz, a kawaleria wjechała i szybko pokonano kultystów. Nawet w tym przypadku kultyści zdołali zabić 4 zbrojnych, a 3 innych ciężko zranić. Na szczęście chirurgiczne zdolności Cysi pozwoliły uratować im życie.
Miasto zostało w większości spalone. Karczma i budynki najbliżej centrum spłonęły doszczętnie, a wiele innych zostało mocno naruszonych. Na szczęście mieszkańców udało się uratować. Żołnierze pomogli im ugasić ogień i zbudować prowizoryczne schronienia. Nad ranem do miasta przybyła także piechota z Fatanbadu, ale wtedy Cysia już odsypiała wrażenia przebytej nocy.

 

Dzień 9 – Miasteczko Boden – Księstwo Fatandiry
Po niezbyt długim śnie Cysia dowiedziała się, że armia wyrusza pod Vitrolle, by ostatecznie rozwiązać kwestie kultystów. Oczywiście udała się z nimi, lecz wcześniej postanowiła rozszerzyć swoje możliwości bojowe. Wraz z rozwojem swoich umiejętności alchemicznych Hiacynta zaczęła odkrywać jak potężną siłą jest proch. Udało jej się znaleźć oficera z wojsk Fatandiry, który jako jedyny w oddziale posiadał broń palną. Wykupiła od niego nieco prochu, by wykonać prowizoryczne bomby rurowe i proste race dymne. Tak zaopatrzona miała nadzieję, że przestanie być bezbronna w starciu z przeciwnikiem.
Zaraz potem Cysia wyruszyła razem z oddziałami Fatandiry.

Wizja MG

Sesje 1vs1 to dosyć trudne zadanie. Nasza trwała około 1,5h, ale ilość materiału do przygotowania i intensywność gry jest taka sama jak przy grach z 3-4 graczami. Polecam kiedyś spróbować, ale na dłuższą metę wolę większe grono, by postacie rozmawiając ze sobą mogły dać MG czas na przemyślenie i przygotowanie kolejnych elementów.
W samej historii niewiele mam do dopowiedzenia. Ta sesja to efekt położenia Hiacynty na zakończenie sesji czwartej. Cysia przeszła już na profesje alchemika i wykorzystała nowe możliwości związane z rozwinięciem zdolności pirotechniki (własne drzewko rozwoju alchemika).
Ważnym elementem tutaj jest spotkanie Cysi z BN o imieniu Wieszcz. Później w Vitrolle Rupert rozmawia z czarodziejem cienia uwięzionym w lochu i ten mu wyznaje, że to właśnie Wieszcz go zdradził i że Wieszcz jest kultystą Tzeentcha, który planuje zniesienie władzy książąt i anarchię na tych terenach. Ten motyw jeszcze będzie wracał w przyszłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s