W Krainie Trzech Księstw #4 – Jeźdźcy u bram

 

Nastał nowy dzień, a w nim bohaterzy zmagają się z konsekwencjami swoich działań. Miasteczko Boden, które przez kilka dni było ostoją wśród niegościnnych ziem, jest zagrożone, a drużyna staje przed decyzją, która ma ich wiele kosztować. Tym razem siły przeciwnika są zdecydowanie silniejsze, ale krasnoludzki duch nie boi się żadnego przeciwnika… Zapraszam na kolejny epizod przygody w księstwach 🙂

Bohaterowie:

Rupert Heinzimmer – Wędrowny czarodziej – człowiek pochodzący z Middenlandu. Brat Otta Heinzimmera i czarodziej kolegium cienia. Agent na tajnej misji na zlecenie swojego mistrza. Poprzednie profesje: banita, uczeń czarodzieja.

Otto Heinzimmer – Rajtar – Człowiek pochodzący z Middenlandu. Brat Ruperta Heinzimmera i rajtar w armii elektora Middenlandu. Przygotowuje się do zdania egzaminów kirasjerskich. Wstał…. Poprzednie profesje: Szlachcic

Tylda Trok – Młotodzierżca (profesja własna oparta na zwadźcy) – Krasnoludka z Karak Hirn. Pełnomocniczka jednego z tanów z Karak Hirn. Przywódczyni misji handlowo-dyplomatycznej na terenie Księstw Granicznych. Poprzednie profesje: Rzezimieszek

Brok Hazkal – Kowal run – Krasnolud z gór środkowych. Wysłany przez mistrza na poszukiwania zapomnianych run w księstwach. Posiadacz krasnoludzkiego kozła bojowego o imieniu „Puszek”. Poprzednie profesje: Górnik, czeladnik run

Hiacynta Grzechotek – Medyk – Niziołek z krainy zgromadzenia. Po naukach na uniwersytecie w Altdorfie została medykiem i zaczęła eksperymentować z nowymi miksturami i truciznami. Pełni rolę zaplecza medycznego i alchemicznego wyprawy. Poprzednie profesje: Żak

Pozostali członkowie wyprawy:
Mordrin – krasnoludzki zwiadowca
Bardin – krasnoludzki uczony
Nya – krasnoludzka wojowniczka

Gościnnie: Hithrisahr – Sierżant – Elfka ze zbrojnej kompani Fatandiry. Specjalnie uzdolniona wojowniczka, która towarzyszy księżnej Fatandirze od samego początku jej rządów. Posłana do Boden, by dowiedzieć się więcej o tajemniczych przybyszach. Poprzednie profesje: Najemnik, Weteran.

Dzień 8 – Miasteczko Boden – Księstwo Fatandiry

Ranek o dziwo rozpoczął się leniwie. Rupert z Hithrishar pilnowali więźniów bezskutecznie próbując nawiązać z nimi dialog. Żelazny człowiek zamknął się w sobie. Drugi także się okazał mutantem z długim językiem i zmiennymi źrenicami – raz wyglądały normalnie, a raz były wydłużone źrenice na fioletowej tęczówce, lecz i on nie chciał nic powiedzieć. W karczmie drużyna śniadaniowała wraz z Ottem, który wybudził się ze śpiączki i musiał trochę dojść do siebie. Miasteczko stało się ciche. Rozeszły się plotki o ataku na patrol z Vitrolle i mieszkańców przeszedł strach o Boden. Bandyci mogą chcieć zemścić się i zaatakować. Komisarz Artur wysłał zwiadowców, a straż została postawiona w stan gotowości. Hithrishar czekała na odpowiedź z Fatanbadu na raporty, które wysłała wcześniej. Dyskusja o sposobie transportu więźniów skończyła się poszukiwaniem wozu w mieści i planem zrobienia prowizorycznej klatki. Brok z Tyldą wzięli się nawet do przesłuchania metalowego człowieka, ale bez większych efektów.

Po południu Artur wezwał Hithrishar i Ruperta do siebie. Wrócił zwiadowca z informacją, że z Vitrolle wyruszyło 20 jeźdźców oraz czarnoksiężnik na dysku i kierują się na Boden. Szybka narada pozwoliła ustalić, że w mieście jest około 300 mieszkańców, 12 strażników oraz broń by uzbroić około 30 ochotników. Droga z Boden do najbliższego miasta, czyli Fatanbadu trwa około 2-3 dni piechotą. Brok zaproponował jeszcze przejście do wioski Rollingdal, gdzie możnaby dojść w ciagu jednego dnia. Niestety ewakuacja całego miasta w tak krótkim czasie trwałaby za długo, a ludzie na szlaku nie mieliby szans w walce z kultystami. Podjęto decyzję o obronie miasta. Wysłano natychmiastowo gołębia z prośbą o pomoc. Artur kazał zamknąć bramy, zebrał ludzi z miasta na placu i poprosił o wygłoszenie mowy przez kogoś z drużyny. Zgłosił się Otto. Wezwał ludzi do walki, zapewnił o możliwości wygranej i o bezpieczeństwie jakie zapewni straż. W czasie mowy Otta wśród tłumu zrobiło się zamieszanie i na prowizoryczny piedestał z skrzynki weszła postać z deformowaną twarzą. Człowiek zaczął głosić, że Bandyci z Vitrolle nie chcą zagłady miasta, a tylko odzyskać swoich towarzyszy i ukarać agresorów. Oskarżył bohaterów o bezpodstawny atak, a władze miasta o sianie propagandy przeciwko mieszkańcom Vitrolle. Okrzyknął kultystów zbawcami spod dyktatury okrutnej księżnej i wezwał do otworzenia bram. Rupert próbował uciszyć buntownika zaklęciem, ale mu się to nie udało, a Tylda już przedzierała się przez tłum, by uciszyć go w bardziej konwencjonalny sposób. Człowiek na skrzyni uzyskał dużo większe poparcie niż Otto, więc tłum ludzi nie pozwolił dojść Tyldzie i Rupertowi do grupy mutantów, która otoczyła skrzynkę. Ludzie zaczęli krzyczeć, szarpać się, uchodzić z placu i straż nie mogła już zapanować nad tłumem. Buntownik uciekł, a część ludzi z tobołkami i plecakami zebrało się pod bramą, by uciec z miasta na własną rękę.

Rozpętała się kłótnia o dalsze działania, ale zaraz potem usłyszano krzyk strażnika na bramie „jeźdźcy przed bramą! To sierżant Kurt z Fatanbadu i jego 5 zbrojnych”. Oczywiście wpuszczono grupę z stolicy. Kurt, który okazał się człowiekiem bardzo zdecydowanym i zaprawionym w boju natychmiast przybył do Artura i poprosił o wyjaśnienie sytuacji. Gdy dowiedział się o buntownikach rozkazał jednemu z przybocznych, by pozbył się problemu. Igor, tak się nazywał wojownik z grupy sierżanta, wraz z dwoma innymi udali się do miejsca wskazanego przez straż jako dom buntownika i zabił wszystkich mutantów na miejscu i wszystkich, którzy stanęli mu na drodze i każdy przejaw mutacji jaki spostrzegł wśród ludzi. Kazał też drużynie pozbyć się więźniów, a sam objął dowodzenie nad przygotowaniami miasta do obrony. Hiacynta zaproponowała, by wykorzystać usypiającą truciznę, którą zdobyła od banitów z lasu. Zawiązali kultystom worki na głowach, podali truciznę usypiającą i zostawili jednego strażnika przy celach.

W przygotowaniach do obrony każdy z drużyny wziął aktywny udział. Rupert z Hithrishar skonfiskowali dwa wozy i ustawili je przed nasypem prowadzącym do bramy. Brok poprosił Artura, by jeden z zwiadowców poprowadził chętnych do wioski Rollingdal, by schronili się u krasnoludów. Cysia zdobyła u zielarza trochę czerwonego ziela, który użyła do stworzenia pocisków trujących do procy oraz znalazła wśród miejscowych niziołków dwóch ochotników, którym podarowała kuszę i procę z trującymi pociskami. Otto przygotował stanowisko strzeleckie dla niego i Broka. Tylda pomogła umocnić i zabarykadować bramę miasteczka.
Ostatecznie na platformach i wieżyczkach przy palisadzie rozstawiono 12 strażników, i 10 ochotników z kuszami. Na bramie stanęli Kurt z przybocznym oraz Tylda z Nyą i Hithrishar. Na placu zebrały się dwa oddziały po 10 uzbrojonych ochotników oraz 2 jeźdzców z Fatanbadu. Brok, Otto i Cysia zajęli jedną z bocznych wieżyczek miasteczka, a w koszarach, które stanowiły ostatni punkt oporu ustawili się ostatni dwaj jeźdźcy oraz Bardin. Mordrina ustawili przy ukrytym tunelu, który był ucieczką z oblężonego miasteczka.

Blisko wieczora pod palisadę miasteczka dotarli kultyści z Vitrolle. Rupert przeleciał na wyczarowanym koniu nad palisadą i stanął przed bramą, by spróbować rozwiązania dyplomatycznego. Pierwszy z bandytów jechał Ernest Helmuth na wielkim i strasznym rumaku pozbawionym skóry. Postawa Ruperta zaciekawiła przywódce kultystów co przychyliło go do wysłuchania tego co ten ma do powiedzenia. Czarodziej w rozmowie usłyszał, że przybyli oni, by dać mieszkańcom wybór służby dla Kryształowej Pani, która jest ich własnym ucieleśnieniem boga chaosu Slaanesha. Potwierdził, że część zniknięć w rejonie to sprawka kultystów, ale zapewnił, że wielu z nich wybrało ścieżkę wiary i dziś stoi w orszaku zmierzającym do miasteczka. Ernest zaproponował Rupertowi dołączenie do kultu, ale mag wstrzymał się mówiąc „poczekam na rozstrzygnięcie bitwy” co nieco zdziwiło kultystę. Zgodził się, ale jego czarnoksiężnik (ten, którego widzieli pod Vitrolle na latającym dysku) nałożył na Ruperta czar-umowę (nazywana roboczo „gifem”), która miała być potwierdzeniem nie wtrącania się czarodzieja w walkę. Rupert się zgodził i stanął obok obserwując dalszy ciąg wydarzeń.

Ernest korzystając z magicznego wzmocnienia głosu zakrzyknął, by mieszkańcy miasta otworzyli bramy, a Kryształowa Pani obdarzy ich błogosławieństwem. Sugestia była tak silna, że kilku mieszkańców postanowiło rzucić się do bramy, by spróbować ją otworzyć, ale dwóch jeźdźców z Fatanbadu skutecznie ustrzelili każdego z nich. Następnie wyszedł czarnoksiężnik i rzucił potężne zaklęcie „Kontedans Slaanesha”, który swoim zasięgiem objął większość umocnień z tej strony miasteczka. W napiętej ciszy rozległa się nieziemska melodia wprawiająca w trans. Wszyscy ochotnicy, strażnicy oraz jeźdźcy z Fatanbadu oraz Cysia nagle zaczęli się kołysać w rytmie powolnego kontredansu.

Najeźdźcy rozpoczęli atak. Grupka czterech odłączyła się od głównych sił i podjechała pod palisadę niedaleko wieżyczki okupowanej przez Broka i Otta (Cysia postanowiła poczekać pod wieżyczką), a następnie jeden z kultystów zaczął się wspinać po palisadzie za pomocą szczypiec, a drugi zarzucił linę z hakiem, by zaraz po niej przejść na drugą stronę. W tym czasie z głównej grupy wyszedł ogromny człowiek o wzroście i posturze ogra, ale twarzy i kształtach człowieka. Z łatwością przewrócił wozy, które blokowały groble, a następnie zaszarżował wprost na bramę. Impet uderzenia był tak duży, że główne umocnienia zostały strzaskane i jedynie prowizoryczne umocnienia trzymały bramę w całości. Hithrishar obrała na cel wielkoluda, lecz jej strzały niewiele mu zrobiły. Brok i Otto skutecznie ostrzelali czarnoksiężnika i znacznie utrudnili mu rzucanie zaklęć. Tylda zajęła się ocucaniem otępiałych obrońców.
Czwórka kultystów pod palisadą już przedostała się na drugą stronę, gdzie napotkali otępiałą Cysię oraz wielkiego Puszka, który zaatakował obcych. Na ratunek kozłowi ruszył Brok, lecz skok z wieżyczki nie był najlepszym pomysłem i wylądował plecami na ziemi. Brama nie wytrzymała już drugiego potężnego uderzenia i fala jeźdców z Vitrolle wpadła w tłum straży i ochotników. Czarnoksiężnik podpalił platformę nad bramą i zmusił do ucieczki Kurta, Tyldę i Hithrishar. Krasnoludki oraz zbrojni z Fatanbadu rzucili się w wir walki na placu, a Hithrishar przeskoczyła na sąsiednią platformę dalej szyjąc z łuku w wielkoluda.
Jeden szczęśliwy strzał wyeliminował czarnoksiężnika z walki… na chwilę. Na flance nie działo się dobrze. Puszek mocno poraniony uciekł, a na ratunek powalonemu Brokowi rzucił się Otto. Ocucona Cysia pobiegła za Puszkiem, a Mordrim porzucił stanowisko, by ruszyć na pomoc Brokowi i Ottowi. Na placu walka była trudna, ale to obrońcom szło dużo gorzej. Wielkolud dopadł platformę z której ostrzeliwała go elfka i zerwał podpory podtrzymujące. Hithishar spadła nieszczęśliwie uderzając głową w ziemię. W tym momencie Rupert postanowił jednak włączyć się do walki i spróbował przełamać gid swoją magią, lecz mu nie wyszło i zwrócił uwagę Ernesta, który natychmiast rzucił na czarodzieja „Wizję Męki” i pozbawił go przytomności. Zaraz potem postanowił rzucić na nieprzytomnego zaklęcie rozrostu, by patrzeć jak ginie w potwornej mutacji, lecz Rupert już nie mutował, więc przywódca kultystów zostawił martwe ciało za sobą.
Niestety Otto i Mordrim zostali pokonani w walce. Na placu obrońcy także ponosili ogromne straty i jedynie krasnoludki stanowiły niewzruszony punkt oporu. Zaraz potem Ernest znowu wezwał do poddania miasta i swoim magicznym głosem wywołał grozę wśród mieszkańców. Cysia widząc, że kultyści wygrywają postanowiła się ukryć w jednej z chat. Ernest i czarnoksiężnik, który szybko podleczył się miksturami postanowili triumfalnie wjechać do upadającego miasta. Rupert ocknął się z ogłuszenia i rzucił na siebie zaklęcie niewidzialności, a następnie podkradł się do czarnoksiężnika stojącego na latającym dysku i z zaskoczenia wbił mu miecz w brzuch. Czarnoksiężnik zginął na miejscu, a zaskoczony Ernest i towarzyszący mu kultyści próbowali złapać niewidzialnego zabójcę. W ostatniej chwili Ernest rzucił jeszcze jedną „wizję męki” na uciekającego czarodzieja i tym razem także okazało się to skuteczne. Ostatnie walczące na placu boju Tylda i Nya w końcu uległy przeważającej sile przeciwników, a zaraz potem całe Boden zostało zajęte przez kultystów Slaanesha z Vitrolle….

Tak prezentowała się mapa taktyczna po zakończeniu walki…
31958032_2066136010067797_101532086279602176_n.jpg

Wizja MG

Nie, to nie koniec przygód w Krainie Trzech Księstw. Następna będzie za jakieś 3 tygodnie, ale będzie.

Wreszcie sesja w komplecie. Łącznie 6 graczy to już wyzwanie. Trudno zapewnić każdemu odpowiednio dużo atencji i jednocześnie prowadząc dalej historię. Dalej uważam, że idealna ilość graczy oscyluje wokół liczby 3 do 4, ale przy odrobinie współpracy sesje dla większej ilości też się sprawdzają.

Co do fabuły… Przed grą wykonałem kilka rzutów na charakter spotkania i zdarzenia, lecz większość wydarzeń na sesji to konsekwencje poprzednich działań i życia świata przedstawionego. Ograniczyłem nieco losowość spotkań, by nie zarzucić graczy masą dodatkowych wydarzeń.
Mimo, że drużyna na ostatniej sesji deklarowała, że z samego rana chcą wyruszyć w drogę do stolicy to w grze już ten pośpiech szybko wyparował. Śniadanie, szukanie powozu, omawianie planu, przesłuchanie więźniów i kilka innych wydarzeń spowodowało niemałe opóźnienie, co poskutkowało tym, że zemsta kultystów zastała ich w samym Boden.

Wiadomość o nadciągających jeźdźcach z Vitrolle wprowadziła na sesji element napięcia. Jest to oczywiście efekt atak na poprzednim spotkaniu. Czas kilku godzin okazał się zbyt krótki, by skutecznie ewakuować miasto, czy wprowadzić odpowiednią obronę. Zdania co do planu były mocno podzielone i nikt z drużyny nie chciał brać odpowiedzialności za podjęcie decyzji. Efektem tego było to, że do wygłoszenia wezwania do ludu wytypowali Otta, który miał najmniejsze pojęcie o sytuacji.

Głos buntownika to także konsekwencje wielu innych czynników jakimi są: mutacje dotykające ludzi, podatność na oddziaływanie Slaanesha przez bliskość z Vitrolle czy polityka Fatandiry, która zwiększyła podatki, by wynająć żołnierzy do obrony księstwa i zniszczenia Vitrolle. Buntownik zaskoczył bohaterów i nie poradzili sobie z skutecznym uciszeniem go co spowodowało opór ze strony mieszkańców miasta.

Wsparcie z Fatanbadu to odpowiedź na list od Hithrishar, która poinformowała księżną o ataku na kultystów. Kurt, zaufany dowódca księżnej, gdy tylko dowiedział się o zbliżających się najeźdźcach wprowadził stan wojenny i przejął dowodzenie. Wiadomość o ataku na Boden dotarła do Fatanbadu zbyt późno, by armia księżnej zdążyła dotrzeć na miejsce.

Inwencja twórcza przy obronie to domena graczy. Bardzo mi się to spodobało, chociaż myślałem, że Rupert wykorzysta zaklęcie iluzji do zmylenia wrogów. Natomiast zaskoczył mnie on z propozycją paktowania z kultystami. Wsparcie czarodzieja w bitwie mogło mięć duże znaczenie i mimo niewielkich szans na zwycięstwo może coś by się udało jeszcze ugrać, ale to tylko domysły.

Wierzchowiec Ernesta to efekt jego dążenia do piękna i sztuki jaką znajduje w domenie Slaanesha. Eksperymentuje on z mutacjami i zaklęciami chaosu dla własnej satysfakcji. Większość kultystów z orszaku miała różne mutacje, lecz nie wszystkie opisywałem, bo mija się to z celem, a jedynie człowiek, który pod wpływem mutacji zrobił się wielki niczym ogr i z tego też powodu został on wcielony do kultu. Kultyści dzięki błogosławieństwu Kryształowej Pani mogą nieci manipulować mutacjami i wybierać te, które im są najbardziej przydatne. Dodatkowo rekrutują się wśród mutantów, gdzie też selekcjonują tych, którzy mają predyspozycje to bycia czarnoksiężnikami lub wojownikami.

Rozkład sił na początku bitwy był na lekką korzyść kultystów, ale wiadomo, że kości płatają wiele figli, więc nic nie było przesądzone. Pierwszy as z rękawa wyciągnął Czarnoksiężnik o imieniu Rex. Kontredans wyeliminował na kilka tur większość obrońców miasta, więc ani strzały, ani inne działania nie przeszkodziły kultystom w szturmie. Rzuciłem dla każdej grupy ludzi test SW i każdej grupie BN ten test nie wyszedł.

W czasie całej bitwy kości, które rzucałem jawnie przed graczami, bardzo faworyzowały atakujących. Z każdą kolejną rundą sytuacja wyglądała coraz gorzej, ale nikt nie postanowił uciekać, czy zarządzić odwrót.

Próba sabotażu Ruperta zakończyła się bardzo szybko i musiał on zużyć PP, by uniknąć mutacji, co z kolei przekonało Ernesta, że musi być martwy skoro nie mutuje. On jako jedyny mógł uciec, lecz postanowił zabić czarnoksiężnika i przez to został złapany.

Najlepiej szło w walce Tyldzie i Nyi, ale przeciwnicy głównie korzystali z możliwości pochwycenia lub ogłuszenia mieszkańców, więc wielu z pokonanych nie odniosło nawet ran. Kultyści stracili razem 5 swoich, ale nowi rekruci z miasteczka uzupełnią ich szeregi z nawiązką.

Ogólnie sesja bardzo się podobała graczom i uznali, że to jedna z lepszych jakie grali. Sam też się z tym zgadzam i tylko żałuję, że tak rzadko mamy okazję się spotykać. Przez najbliższe 2 tygodnie na blogu będą się pojawiać inne teksty zamiast raportów, gdyż chciałbym zachować pewna ciągłość publikacji, a sesje jeszcze nie rozegrane.

Zachęcam do komentowania. Jestem ciekaw jak moja wizja Pokusy Arcylicza czy samego Warhammera różni się od waszych i odpowiem na wszelkie w tym zakresie pytania 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s